Recesja prawdę Ci powie – mówi przysłowie.
Promocje i upusty, czyszczenie “strychów”, czyli zapasów magazynowych oraz podobne działania nie uratowały wielu dealerów samochodowych przed spadkami zysków.
Oczywiście można winić klientów za odkładnie decyzji zakupowych do wiosny, czy zwyczajne przetrzebienie portfeli przez okres świąteczny.
Ale nie tylko.
Co zrobić z faktem, że strzelanie “na ślepo” do klientów poprzez tradycyjne nośniki reklamy staje się w świadomości marketerów nierentownym przedsięwzięciem? Albo – czym kompensować braki w budżetach reklamowych na tradycyjne, rozbudowane kampanie? Tym bardziej, jeśli nie przynoszą spodziewanych rezultatów…
W obecnym szumie informacyjnym “podchodzenie” klienta bywa tak trudne, jak znalezienie zwierzyny łownej w Lasach Państwowych. Nie mówiąc o kosztach takiego polowania. Ściąganie klientów do salonu poprzez wyśrubowane do granic promocje, stosowanie najlepszych technik pull marketingu zapewniają wprawdzie ciągłość zainteresowania, ale niekoniecznie przekładają się na sprzedaż. Obecne działania reklamowe salonów samochodowych z pewnością w jakimś stopniu pomagają sprzedawać. Lecz głównie służą podtrzymaniu świadomości i wizerunku marki.
Niestety, zazwyczaj marki jako tej, która w nieskończoność komunikuje o swojej cenie, kosztem innych zalet. Całostronicowe reklamy w czasopismach często zajęte są przez litanie liczb, które możemy “oszczędzić” dzięki promocjom i rabatom. Oczywiście, jak powiada klasyk, cena czyni cuda.
Jednak nie zawsze do ceny sprowadza się zainteresowanie, lojalność czy wreszcie podjęcie decyzji przez klientów. Oni lubią być zauważani i doceniani. Informowani nie tylko o najnowszym rabacie, ale i o tym, że wielka firma samochodowa traktuje ich po partnersku.
Najważniejsze zatem, by dana marka, czy szczegółowiej – salon samochodowy bądź dealer wciąż istniał w świadomości potencjalnych klientów, przypominał się, z dostawą informacji do wprost do domu. To trochę tak, jak z piosenkami – zasadniczo lubimy te melodie, które już raz słyszeliśmy.
Usłyszymy je 100 razy i gotowi jesteśmy przysiąc, że zawsze je kochaliśmy. Konieczność przezimowania trudnych czasów sprowadza się więc nie tylko do skutecznej polityki cenowej ale także – do problemu podtrzymywania relacji i utrwalaniu wizerunku. Dodatkowo – jak najmniejszym kosztem.
Na szczęście są na to sposoby.
Doskonałym wykorzystaniem budżetu jest inwestycja właśnie w marketing precyzyjny, jakim jest usługa Magnettio. Wysyłki e-mailingowe nie są rozwiązaniem nowym, wiele firm prowadzi swoje bazy danych, zgodnie ze sztuką uzupełniane i aktualizowane. Jednak skuteczna realizacja wysyłki, to już zupełnie inny problem. Wadliwe wyświetlanie newsletterów w przeglądarkach klientów docelowych, zatrzymywanie części z nich przez programy antyspammowe to tylko techniczne pułapki, które czyhają na niedoświadczonych marketerów. Spójność komunikatu, rozwiązania graficzne i najważniejsze – wyciąganie wniosków z wysyłek dzięki raportowaniu to „szczegóły”, które decydują o wszystkim.
Doradztwo naszych specjalistów w zakresie skutecznego wykorzystania realnej siły, jaką jest newsletter, ma potencjał wspierania działań marketingowych konkretną wiedzą i narzędziami Magnettio.
Dotychczasowa współpraca z wieloma przedstawicielami branży motoryzacyjnej, w tym Nissana, Toyoty, Volvo, czy Skody pomogła nam zrozumieć specyfikę branży motoryzacyjnej i dopasować nasze rozwiązania również dla tej gałęzi przemysłu.
Zapraszamy do współpracy.

